Forum    Rejestracja    Zaloguj    Szukaj    FAQ    Chat

Strona główna » ARCHIWUM forum » Ratownictwo i pierwsza pomoc » --::Ratownictwo medyczne::--




Średnia ocena:  Strona 1 z 2 [ 19 posty(ów) ] Idź do strony 1, 2  Następna



Autor Wiadomość
 Temat postu: Farmakoterapia u pacjenta...
 Post Wysłany: 05 Wrz 2006 22:00 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 27 Maj 2006 11:27
Posty: 1475
Mam pytanie do ratmedów i pielegniarek, otóż czy praktykuje się u was zostawianie kroplówek podłączonych pacjentowi w domu i instrukcję ustną jak podłączyć sobie nową a po skończeniu odłączyć i wyjąć wenflon. U nas się to zdaża nagminnie ale to dla mnie przynajmniej chory pomysł. Jak jest u was??? czekam na odpowiedzi i pozdrawiam RM.


Góra 
 Temat postu: Re: Farmakoterapia u pacjenta...
 Post Wysłany: 05 Wrz 2006 22:16 
Offline

Dołączenie: 14 Mar 2005 16:31
Posty: 997
sinner napisał(a):
chory pomysł.
Pełna zgoda. Nic więcej.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 05 Wrz 2006 23:16 
Offline

Dołączenie: 10 Maj 2005 10:25
Posty: 67
Miejscowość: Mazury
U mnie też tak się robi, nawet bardzo często no i jeszcze zależy z kim się jezdzi.


Góra 
 Temat postu: Re: Farmakoterapia u pacjenta...
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 02:07 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sty 2004 03:38
Posty: 299
sinner napisał(a):
Mam pytanie do ratmedów i pielegniarek, otóż czy praktykuje się u was zostawianie kroplówek podłączonych pacjentowi w domu i instrukcję ustną jak podłączyć sobie nową a po skończeniu odłączyć i wyjąć wenflon. U nas się to zdaża nagminnie ale to dla mnie przynajmniej chory pomysł. Jak jest u was??? czekam na odpowiedzi i pozdrawiam RM.

Proszę nie traktować poniższego tekstu osobiście.
Został napisany jedynie dla zasygnalizowania problemu.

Proszę nie traktować poniższego tekstu osobiście.
Został napisany jedynie dla zasygnalizowania niebłahego problemu.

W zasadzie, wymienione czynności są doprawdy trywialne, z punktu widzenia jakości procesu leczenia.

W Polsce zbyt wielką wagę przywiązuje się do infantylnych problemów kompetencyjnych, miast zogniskować intelekt na efektywności terapii.

Są, dla których nawet wymiana (za przeproszeniem) podsuwacza, wymaga spec. kwalifikacji.
Miast kupować profilaktycznie aplikatory adrenaliny w kioskach, Polacy umierają w wyniku anafilaksji sprowokowanej ukąszeniami os. Ktoś uznał, że ordynacja, podanie leku drogą inną niż p.o., to wyjątkowo niebezpieczne zadanie, tylko dla medycznie wyedukowanych.

W jaki sposób ten naród patologicznych formalistów jeszcze trwa?
Ustawowo nie zdefiniowano bezwzględnego obowiązku oddychania. :P:P:P:P


Błagam
Nie histeryzujmy!
Paralelność dekaniulacji żył obwodowych, z definicją skomplikowanego zabiegu ratującego życie, jest ewidentną i jaskrawą pseudologią
Odnoszę niejasne wrażenie zbiorowej aberracji imperatywów. :shock:
I nie piszcie mi tu o odczynie zapalnym, posocznicy, hemofilikach … :roll: :wink:

Pozdrawiam

_________________
Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie,
i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi
i wielkie milczenie jest po nich.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 04:34 
Offline

Dołączenie: 14 Mar 2005 16:31
Posty: 997
Ale zgodzisz się chyba, że podłączenie nowej kroplówki, czyli podaż dożylna leku, to trochę co innego niż wyjęcie venflonu? Czy nie dostrzegasz tej różnicy. Bo chciałem przypomnieć, że na dzień dzisiejszy injekcje dożylne może wykonać (poza sytuacją ratowania życia) tylko lekarz lub na jego zlecenie pielęgniarka, o ile została pisemnie upoważniona przez ordynatora oddziału.
Zmiana kroplówki wcale nie jest tak trywialna, jak piszesz. Świadczy o tym choćby ogromna ilość tzw. "odczynów na venflon" na oddziałach szpitalnych wynikająca głównie z niedostatecznej dbałości o przestrzeganie zasad aseptyki przez wykwalifikowany i świadomy zagrożeń personel.
Poza tym co ma wspólnego epi-pen z podawaniem dożylnym leków? Bezpieczeństwo podania leku SC jest zbliżone bardziej właśnie do drogi PO, niż IV. Świadczy o tym chociażby powszechne samodzielne stosowanie heparyny drobnocząsteczkowej w formie ampułkostrzykawek przez pacjentów.
W trakcie wlewu IV pacjent powinien pozostawać pod obserwacją personelu medycznego, ze względu na specyfikę działania substancji podawanych dożylnie (zakładam, że nikt nie toczy człowiekowi czystego NaCl).
Rzecz nie w imperatywach, ale w podstawowych zasadach farmakoterapii, które obowiązują w całym cywilizowanym świecie. Czy to formalizm? Być może, ale w tym przypadku na pewno nie patologiczny, tylko mający na celu dobro pacjenta.
Aha - nie wiem dlaczego przechodzisz do porządku dziennego nad zakażeniami. Większość ludzi nie ma pojęcia co to jest aseptyka i z czym to się je. Po co dokładać choremu, często starszemu człowiekowi kolejny problem, który może się skończyć nawet śmiercią.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 07:29 
Offline

Dołączenie: 09 Lis 2004 21:37
Posty: 149
drAgon, czy naprawdę mógłbyś przestać pieprzyć i w końcu napisać coś sensownego?? Wszyscy są pod wrażeniem twojego słownictwa, ale może z prof. Miodkiem pogadaj i będziesz usatysfakcjonowany. Mam wrażenie że masz jakieś kłopoty.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 08:31 
Offline

Dołączenie: 02 Cze 2005 22:09
Posty: 159
Miejscowość: Poznań
Wszystko pieknie i ladnie ,jak zwykle sa dwie strony medalu ....
My czasem zostawiamy pacjentow w domu z podlaczona kroplowka.Sa to jednak sytuacje sporadyczne i dotycza sytuacji gdy rodzina chorego jest "wyedukowana" w stopniu podstawowym ... dotyczy to zazwyczaj pacjentow chorych przewlekle...po udarach,z nowotworami itp ... Zazwyczaj opiekunowanie takich osob (mowie o rodzinie) sami dbaja o podawanie lekow i kroplanka nie stanowidla nich "wielkiej tajemnicy" .Poprostu trzeba zrozumiec ze wieksza korzysc niesie nawet ryzyko infekcji czy odczynu na wenflon po pozostawieniu w domu niz ciganie "ledwo zyjacego staruszka/ki" do szpitala ,gdzie dzialania medyczne ograniacza sie do tego samego...a wiadomo ze szpitale niechetnie odwoza pacjentow karetkami do domu ... zreszta zastanawiam sie czy w szpitalu kroplowki i wklucia robia jakos bardziej "jalowo" niz zespoly pogotowia [?].


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 10:11 
Offline

Dołączenie: 26 Sty 2006 18:50
Posty: 222
Dobrze pisać o jałowości i niejałowości zabiegu kaniulacji. odłączania i nieodłączania kroplówki.
Może trzeba się zastanowić co to za wlewy ordynuje pogotowie i dlaczego pacjent zostaje z kroplówką w domu. No chyba, że zespół PR jest wzywany w charakterze zespołu pielęgniarstwa środowiskowo-rodzinnego-to zupełnie inna sprawa.
Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zostawi pacjentowi z zaburzeniami rytmu Cordaronu kapiącego nad głową ze słowami"zleci to przejdzie kołatanie,a pani sobie flaszkę odłączy sama".......
Rozumiem, że dla 90% starszych ludzi podanie słynnej i mitycznej "KROPLÓWKI" odbierane jest jako czynność stosowana wyłącznie w stanach zagrożenia życia, a glukoza kapiąca z butelki idealnie leczy wszystkie dolegliwości, od strzykania w kolanie do skutków ubocznych samotności włącznie.
Tu chyba nie jest problemem wytłumaczenie i pozostawienie pacjenta ze skaniulowaną żyłą, którą ma sobie sam "odkaniulować" :), tylko z czym w tej butelce go zostawiam i jaki mam cel we wlewaniu mu czegokolwiek do obiegu.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 13:22 
Offline

Dołączenie: 14 Mar 2005 16:31
Posty: 997
I z tymi dwoma głosami mogę się w zasadzie zgodzić.
1. yellow - jasne, w pewnych warunkach korzyści przeważają nad zagrożeniami, wszystko zależy od indywidualnej oceny, ważne jednak, żeby nie popaść w rutynę i nie uznać takiego działania za normę. No i najważniejsze - rodzina powinna być w miarę nieroszczeniowa, żeby nie robić problemów z powodu takiego postępowania w razie niepowodzenia leczenia.
2. asiape - wodolecznictwo przy użyciu NaCl na pewno w wielu przypadkach jest uzasadnione i przydatne, jednak zawsze należy rozważyć, czy tego samego nie osiągniemy przy pomocy podania dożylnego 3 strzykawek soli fizjologicznej lub glukozy "z ręki" - może to być odebrane jako bardziej profesjonalne od pozostawienia kroplówki, choć prawdą jest, że wszystko zależy od oczekiwań pacjenta i jego wyobrażeń o tym jak powinno wyglądać leczenie.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 14:22 
Offline

Dołączenie: 30 Sie 2006 20:11
Posty: 7
flayer : zgadzam się z tobą !!!! w 100 % jestem tu od niedawna ale jak czytam wypowiedzi tego "pseudointelektualisty" to wogóle nie wiem o co mu chodzi. on chyba ma problemy z osobowością albo jakieś kompeksy zawodowe.... :lol:

_________________
K.K.PIEL-GDYNIA:)


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 15:26 
Offline

Dołączenie: 26 Sty 2006 18:50
Posty: 222
Lukas, jeśli podasz mi choć jeden sensowny pomysł dlaczego mam podawać sól z ręki to się z Tobą zgodzę. Jakoś nigdzie nie jestem w stanie wynaleźć w mojej pamięci wskazania do podania soli z ręki w stanach zagrożenia życia.
To jest ratownictwo. Albo ratujemy, albo oddajemy w ręce POZ- ten pion leczy. I tak ma zostać.
Pozdrawiam :)


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 16:12 
Offline

Dołączenie: 04 Gru 2005 16:08
Posty: 44
Sól z bolusa świetnie "ratuje" choćby duszność :lol: Zresztą tak jak wiele innych schorzeń. Jak nic nie podasz znerwicowanej kobicie to jak jeszcze chwilę będzie się tak hiperwentylować to sobie nakręci zab kwasowo zasadowe, zemdleje itp...a jak sie dowie że jej nic nie damy a ona biedna ma iść do POZ to pogłębi hiperwentylację, osunie się na ziemię itp :P Tak więc 2 ml soli z bolusa nie tylko leczy ale i ratuje :P :wink: hehehe
Niestety teoria teorią a rzeczywistość rzeczywistością :lol:
Asiape, jak trochę popracujesz to zobaczysz jak to wszystko wyglada w praktyce :D 3 promille alkoholu są śmiertelne...ale nie dla Polaków i Rosjan :wink: Tak i wytyczne dla Polaków powinny być nieco odmienne :wink:

_________________
Pozdrawiam :)


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 06 Wrz 2006 22:57 
Offline

Dołączenie: 14 Mar 2005 16:31
Posty: 997
asiape napisał(a):
Lukas, jeśli podasz mi choć jeden sensowny pomysł dlaczego mam podawać sól z ręki to się z Tobą zgodzę. Jakoś nigdzie nie jestem w stanie wynaleźć w mojej pamięci wskazania do podania soli z ręki w stanach zagrożenia życia.
To jest ratownictwo. Albo ratujemy, albo oddajemy w ręce POZ- ten pion leczy. I tak ma zostać.
Pozdrawiam :)

Widzisz, jeden powód już podała Monia. Jak już pisałem czasami "wodolecznictwo" jest równie skuteczne jak "radioterapia" (dla niezorientowanych - po wykonaniu zdjęcia rentgenowskiego, które nie wykazuje złamania dolegliwości spowodowane urazem zmniejszają się przynajmniej o 50 %), albo "leczenie dotykiem" (badanie lekarskie potrafi w cudowny sposób przywrócić pacjentowi zdrowie). Tak już jest, że placebo też jest skuteczne (szacuje się, że przeciętnie nawet w 30%), czasami są wskazania właśnie do zastosowania tej metody leczenia (przy czym zaznczam, że jest to leczenie głowy, nie ciała), więc dlaczego podawać jakiś lek, który ma działania niepożądane, jeśli możemy wstrzyknąć NaCl i w ten sposób realnie pomóc pacjentowi?


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 07 Wrz 2006 03:02 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sty 2004 03:38
Posty: 299
Lukas napisał(a):
Ale zgodzisz się chyba, że podłączenie nowej kroplówki, czyli podaż dożylna leku, to trochę co innego niż wyjęcie venflonu? Czy nie dostrzegasz tej różnicy.


Nigdzie nie porównywałem.
Sprecyzujmy - podłączenie kroplówki, nie jest podażą leku.
Zwolnienie zacisku na zestawie do przetoczeń, wdraża podaż leku.
Wdrożenie podaży leku, decyzja o jego przebiegu to domena lekarza (poza sytuacją ratowania życia)
Uważam czynności manualne jak; podłączanie kroplówki, wyjęcie wenflonu za równie proste czynności, w przeciwieństwie do samej kaniulacji.
Rzecz w tym, jak słusznie zauważyła „asiape” i „yellov” cyt.:

„Tu chyba nie jest problemem wytłumaczenie i pozostawienie pacjenta ze skaniulowaną żyłą, którą ma sobie sam "odkaniulować" , tylko z czym w tej butelce go zostawiam i jaki mam cel we wlewaniu mu czegokolwiek do obiegu.”

„Zazwyczaj opiekunowanie takich osob (mowie o rodzinie) sami dbaja o podawanie lekow i kroplanka nie stanowidla nich "wielkiej tajemnicy”


Lukas napisał(a):
Bo chciałem przypomnieć, że na dzień dzisiejszy injekcje dożylne może wykonać (poza sytuacją ratowania życia) tylko lekarz lub na jego zlecenie pielęgniarka, o ile została pisemnie upoważniona przez ordynatora oddziału.


Ok.! nie kwestionuję tego
Na oddziale jednak świat się nie kończy.
Kontynuując wątek oddziału, chciałem przypomnieć że w przeciwieństwie do tego co piszesz
Lukas napisał(a):
… injekcje dożylne może wykonać (poza sytuacją ratowania życia) tylko lekarz lub na jego zlecenie pielęgniarka, o ile została pisemnie upoważniona przez ordynatora oddziału.
dopuszczasz niedopuszczalne. Na oddziale nikt poza osobami uprawnionymi nie może dokonywać zabiegów inwazyjnych u jakiegokolwiek pacjenta, nawet w sytuacji zagrożenia życia. W świetle przepisów na dzień dzisiejszy.


Lukas napisał(a):
Zmiana kroplówki wcale nie jest tak trywialna, jak piszesz. Świadczy o tym choćby ogromna ilość tzw. "odczynów na venflon" na oddziałach szpitalnych wynikająca głównie z niedostatecznej dbałości o przestrzeganie zasad aseptyki przez wykwalifikowany i świadomy zagrożeń personel.


Uuuu to pojechałeś po „personelu”
Nie dopuszczam nawet takiej możliwości!!
A
Lukas napisał(a):
„tzw. ogromna ilość "odczynów na venflon" na oddziałach szpitalnych wynikająca głównie z”
odpowiedzi organizmu na długotrwałą obecność weń ciała obcego (przeciętna tolerancja venflonu to około 7 dni i uzależniona jest osobniczo) nie jak mój szanowny adwersarz twierdzi
Lukas napisał(a):
„z niedostatecznej dbałości o przestrzeganie zasad aseptyki przez wykwalifikowany i świadomy zagrożeń personel.





Lukas napisał(a):
Poza tym co ma wspólnego epi-pen z podawaniem dożylnym leków? Bezpieczeństwo podania leku SC jest zbliżone bardziej właśnie do drogi PO, niż IV. Świadczy o tym chociażby powszechne samodzielne stosowanie heparyny drobnocząsteczkowej w formie ampułkostrzykawek przez pacjentów.


Jak słusznie zauważyłeś „epi-pen z podawaniem dożylnym leków” wspólnego ma niewiele.
Wspólny jest natomiast problem nadmiernego formalizmu w podejściu do prostych czynności i zabiegów medycznych, które może wykonać sam pacjent lub jego opiekun.
Epi-pen (brak powszechnej dostępności) stanowi symbol, dla jaśniejszego zobrazowania zagadnienia.

Lukas napisał(a):
W trakcie wlewu IV pacjent powinien pozostawać pod obserwacją personelu medycznego, ze względu na specyfikę działania substancji podawanych dożylnie…


W rzeczy samej - specyfikę działania!
Ale…
Czy coś mi umknęło?
W założonym temacie, nie wspomniano o żadnych substancjach ani ich specyfice.
Podstawowym kryterium poddanym osądowi, było samodzielne wykonanie przez pacjenta/opiekuna pewnych prostych procedur.

Wracając do specyfiki działania; nikt nie pisze o bezwarunkowym przyzwoleniu na „lanie w żyłę” czego popadnie przez każdego kto ukończył lat 7.
To forum dla związanych z ratownictwem, pielęgniarstwem, med…
Nadto, logicznym jest, że osoba przy zdrowych zmysłach, kompetentna, posiadająca podstawową wiedzę medyczną nie zostawi/zleci samodzielnej infuzji cytostatyków, Adenozyny, Kalii chloridum, Dopaminy… bez nadzoru/osobie nieuprawnionej.

Lukas napisał(a):
(zakładam, że nikt nie toczy człowiekowi czystego NaCl).

Założenie błędne, usprawiedliwione.
Za powód przyjmuję luki w medycynie praktycznej.

Wbrew pozorom, dość często toczy się PWE, Ringera, Glukozę, Memotropil w czystej postaci. To się nie wydaje, ale klasyką jest „wzgardzona” NaCl, której „popularność” wzrasta proporcjonalnie do temperatury otoczenia. Przyznam, tego roku lato było w porywach bardzo ciepłe i odwodnień ci dostatek.



Lukas napisał(a):
Rzecz nie w imperatywach, ale w podstawowych zasadach farmakoterapii, które obowiązują w całym cywilizowanym świecie. Czy to formalizm? Być może, ale w tym przypadku na pewno nie patologiczny, tylko mający na celu dobro pacjenta.



Przeciętni obywatele kraju nad Wisłą, przechodzą do porządku dziennego nad jaskrawą nienormalnością, z rzeczy błahych fabrykując problemy życia. Papier ważniejszy jest niż wiedza i umiejętności, paragrafy zastępują niektórym mózg. Czynności ułatwiające życie choremu pacjentowi, urastają do rangi skomplikowanych zabiegów, potwierdzone państwowymi dyplomami wysokie kwalifikacje, dewaluuje się do zera, chęcią zawodowej dominacji, w oparciu o iluzoryczne przepisy – od lat to się udaje. Poczytaj na forum.
Dla mnie to nadal inwersja imperatywów i patologiczny formalizm.

Nie mam nic do zasad farmakoterapii, jednak użyłeś zbyt małej perspektywy interpretując, co napisałem wcześniej.
Uznaję argumenty.
Przyznaję, użycie terminu „patologiczny” w odniesieniu do zasad farmakologii, jest nieuprawnione.
Zostańmy przy formalizmie zwyczajnym. :wink:


Lukas napisał(a):
Większość ludzi nie ma pojęcia co to jest aseptyka i z czym to się je. Po co dokładać choremu, często starszemu człowiekowi kolejny problem, który może się skończyć nawet śmiercią.


Paradoksalnie, bezpieczeństwu pacjenta służy „domowa samodzielność”
Flora bakteryjna chorego i jego otoczenia, to „mały pikuś” (w dodatku osobniczo bezpieczny) w porównaniu z tym, co możesz mu przywlec wpadając na dekaniulację, po drodze od entego podopiecznego.
Jeszcze gorszym rozwiązaniem jest transport „przewlekłego” pacjenta niewydezynfekowaną karetką i pobyt w szpitalu, gdzie będzie poddany ekspozycji wszelakimi rodzajami wirusów i drobnoustrojów, przywleczonych przez przewijające się tłumy.

Lukas napisał(a):
Aha - nie wiem dlaczego przechodzisz do porządku dziennego nad zakażeniami.


Zdanie cyt.: „I nie piszcie mi tu o odczynie zapalnym, posocznicy, hemofilikach …”,
zastosowałem mając na celu ucięcie akademickiej dyskusji o tym „co by gdyby”
Efekt - rozwiązanie problemu, możliwe jedynie przy zastosowaniu teorii chaosu.

Ewentualne rozwiniecie niektórych myśli, znajdziesz w wątkach cytowanych już wcześniej „asiape „ , „yelow”. (dzięki za uścislenie tematu)

Nie mam zamiaru epatować Cię swoją „upierdliwością”.
Sorry jeżeli tak to przyjmujesz.
Powtórzę: zasygnalizowałem problem.

Pozdrawiam i dziękuję za rzeczową polemikę

_________________
Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie,
i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi
i wielkie milczenie jest po nich.


Góra 
 Temat postu:
 Post Wysłany: 07 Wrz 2006 04:57 
Offline
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sty 2004 03:38
Posty: 299
Nie lubię bezproduktywnych polemik.
Ale …
Mam dziś dobre samopoczucie i ku uciesze gawiedzi odpowiem „Fla..”
Nie będę złośliwy...
Odpowiem Falyerowi

Flayer napisał(a):
drAgon, czy naprawdę mógłbyś przestać pieprzyć

Flayer napisał(a):
Agon, onanista z Ciebie


Ja mężczyzną a Ty ciągle o seksie do mnie piszesz.
W tajemnnicy zdradzę - orientacja ma hetero więc nadziei wielkich nie czyń sobie.
Prawdopodobnie nie zauważyłeś, ale to nie jest forum dla gejów.
Tu rozmawia się o ratownictwie na przykład.
Dobry z Ciebie chłopczyna, egzaltowany nieco, masz jednak pewien problem natury freudowskiej.
Oszczędź cierpień otoczeniu i pójdź wreszcie do jakiegoś specjalisty.


Flayer napisał(a):
Agon, onanista z Ciebie pierwszorzędny, ciekawe czy taki sam z Ciebie ratownik...
Jeszcze jedno pytanie do Agona: siedziałeś kiedyś w karetce??
Ps: nie mam na myśli siedzenia w karetce dla zrobienia pamiątkowego zdjęcia.


Ciekawa teoria, ciekawa…
Godna rozważenia na tym forum.
Wszyscy pierwszorzędni onaniści ręka w górę!
Wreszcie wyjaśni się kto naprawdę jest pierwszorzędnym ratownikiem !! :shock: :shock: :shock: :roll: :twisted:

Odpowiadając zaś na pytanie które zalęgło się w Twoim „dociekliwym” aczkolwiek pofałdowanym rozumie.
Ku zaskoczeniu szepnę ze nie jestem wcale ratownikiem.
Jam wysoko wyspecjalizowanym operatorem mopa, po szkole podstawowej.
Posiadam czerwony polarek i dwa venflony w świątecznem ubraniu.
Karetkę widzę raz w tygodniu, jak przejeżdża koło mojej ziemianki.
Ale mam zdjęcie !!

Usatysfakcjonowany ??

Pójdźmy jednak dalej, tropem uduchowionych postów flayerka, niosącego kaganek oświaty medycznej, niczym perły między wieprze.
Ostatnio jestem z niego dumny.
Wydoroślał, zmężniał, wysilił swój amorficzny intelekt, będący artefaktem ewolucji człowieka,
zmarszczył czoło (berecik nie uwiera?... Pewnie się rozciągnął jak niosłeś w nim 10 kg ziemniaków, po które posłała mamcia. Teraz już nie będzie ciasny)
naprężył się i …
Nie to co myślicie

Popełnił pytanie:

Flayer napisał(a):
czy naprawdę mógłbyś … w końcu napisać coś sensownego??


Raczyłeś mnie zauważyć łaskawco !
Dzięki wielkie
Nie zawiodę

Piszesz do mnie:

Flayer napisał(a):
Wszyscy są pod wrażeniem twojego słownictwa, ale może z prof. Miodkiem pogadaj i będziesz usatysfakcjonowany


Przepraszam
Nie widziałem dotąd problemu.
Mam nadzieję że forumowicze wybaczą mi ekscentryczny, totalne niezrozumiały format wypowiedzi.
Przyrzekam poprawę
Rozpocznę zaraz!

Chcąc zaspokoić wrażliwość, potrzebę merytorycznej dyskusji, i wyszukany gust Flayera, za jego mentorem prof. Miodkiem, przytoczę pewien wykład

Autentyk:

Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy woła "o POMIDOR!". To cudowne, lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć począwszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc.
Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary przez ulicę, patrzę, a tam taka dupa, że o kuuurrrwa." POMIDOR może również występować w charakterze interpunktora czyli zwykłego przecinka, np.: "Przychodzę POMIDOR do niego , patrzę POMIDOR a tam jego żona, no i się POMIDOR wkurwiłem no nie?". Czasem POMIDOR zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się zwrócić do jakiej osoby płci żeńskiej ("chodzi tu kurwo jedna!"), używamy kurwy do charakteryzowania osób ("brzydka, POMIDOR nie jest" "o POMIDOR, takiej kurwie na pewno nie pożyczę"), czy jako przerwy na zastanowienie ("czekaj, czy ja, POMIDOR lubię poziomki?"). Wyobraźmy sobie, jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej kurwy. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się i mówimy do siebie: "bardzo mnie irytują nierówności tego chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek.
Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy." Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste "O POMIDOR!", które wyczerpuje sprawę.
Gdyby Polakom zakazać kurwy, niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby inaczej wyrazić swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w narodzie polskim.
A wszystko przez jedną małą kurwę. Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. POMIDOR wywodzi się z łaciny od curva, czyli krzywa.
Pierwotnie w języku polskim POMIDOR oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś kurwę stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno.
Można z powodzeniem stwierdzić, że POMIDOR jest słowem najczęściej używanym przez Polaków. Dziwi jedno - dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie licząc filmów typu "Psy", gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu kurwami), praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne kurwy.
Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: "Na zachodzie zachmurzenie będzie POMIDOR umiarkowane, wiatr raczej POMIDOR silny. Temperatura maksymalnie ok. 2 st. Celsjusza, a więc kurewsko zimno POMIDOR będzie. Ogólnie, to POMIDOR jesień idzie.

Pouczony ciekawym wykładem profesora, apeluję o empatię i wyrozumiałość!
Ocalić k… orkę !
Nie zabierajmy flayerowi „pieprzenia” „onanizmu” i innych środków ekspresji osobowości.
O czym będzie wówczas rozmawiał, wyrażał sympatię dla otoczenia?
Kto będzie pisał ciekawe posty kiedy zabraknie mu słów.
Zamknie się w sobie.
Przestanie mówić.

Mam nadzieję że kolega flayer doceni sympatię którą ja i chyba wszyscy go darzymy.
Po tych niezrozumiałych dlań postach, nie liczę nawet na odrobinę łaski z Twej flayerze strony.
Niemniej nie pogniewam się jeżeli nie będziesz odpowiadał na posty.
Nie odpowiadaj
Z wyrazami szacunku Agon
A.. a.. eej !
Wiem że podnieciły Cię intelektualnie moje słowa…
Ale rączki na kocyk!

_________________
Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie,
i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi
i wielkie milczenie jest po nich.


Góra 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
 
Średnia ocena:  Strona 1 z 2 [ 19 posty(ów) ] Idź do strony 1, 2  Następna




Strona główna » ARCHIWUM forum » Ratownictwo i pierwsza pomoc » --::Ratownictwo medyczne::--


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

 
 

 
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
Załóż własne, darmowe forum dyskusyjne dzięki phpBB3
phpBB SEO